O Mnie Prywatnie...

Kilka Słów Wstępu…

Cześć !

“Fotografia jest dla mnie sztuką obserwacji. To umiejętność znalezienia czegoś interesującego w zwykłym miejscu. Odkryłem, że nie jest zbyt istotne co widać – istotne jest to, co potrafisz z tym zrobi
” – Kiedyś Elliott Erwitt powiedział taki tekst i jest on mocno związany ze mną, a dlaczego? Poczytajcie…

Jak w skrócie mógłbym siebie opisać?
Mąż, wielbiciel kotów (oraz innych zwierzątek), pasjonat gotowania, rozgadany słuchacz, obserwator oraz miłośnik podróżowania.

o mnie

 

Gdyby jednak ten skrót rozszerzyć…

Co lubię? wspomniałem na dzień dobry ! Jeść, gotować a szczególnie dla żony i znajomych. Podróżować, poznawać ludzi, dużo gadać oraz tyle samo słuchać.

Delektować się dobrą muzyką, jeździć na koncerty, grać na perkusji, uwielbiam chodzić. Przemierzać wiele ciekawych miejsc na piechotę. Mijać ludzi, witryny, poznawać nowe ścieżki. Lubię jeszcze pociągi – często nimi podróżuję – tak lubię pociągi !

Kogo i co kocham? Moją Kasię, kota Jointa. To moja mała rodzina. Bez wątpienia kocham fotografować ludzi, piłkę nożną, limonkę, sushi, kwiaty doniczkowe, a szczególnie kaktusy ( kolekcja obejmuje na dzisiaj 79 sztuk różnych kaktusów).

Czego nie lubię? Nie jest tego dużo, ale: smaku wanilii, białej rzodkiewki, panna cotty, bezy, spóźniać się, braku profesjonalizmu, chamstwa, nietolerancji, korków w mieście, ciemnego piwa. Ostatnia kategoria czyli czego nienawidzę? Braku czasu, braku słońca, pustej lodówki.

To cały ja – Łukasz… ale jak sami pewnie wiecie, to nie jest wszystko. Czasu by nam nie starczyło, aby mógł Wam całego siebie opisać, ale zawsze zostaje namiastka w postaci kilku słów o mnie.

Moja Fotografia O Mnie...

Co nieco o mnie już wiecie, teraz przyszedł czas, abym przedstawił Wam swoją drugą miłość czyli fotografię. Po to tu jesteście prawda? Zdecydowanie od zawsze poszukiwałem w zwykłych momentach, czegoś niezwykłego.

Przed Wami ślub, któremu już od przygotowań towarzyszą emocje. Emocje różnego rodzaju. Ja od zawsze dążę do tego, aby właśnie one królowały na zdjęciach. Nie jest sztuką zrobić piękne zdjęcie, w pięknym miejscu, mając możliwość kilku powtórek.

Ważnym jest to, aby uchwycić to co z pozoru nie jest widoczne, trwa ułamki sekund, a jest najprawdziwsze i właśnie najpiękniejsze. Od zawsze szukałem czegoś innego, podążałem za głębią zdjęcia i zawsze staram się tworzyć reportaż z tego najważniejszego dnia tak, abyście oglądając go za 15 lat czuli jego wartość.

o mnie

Gdybym jednak miał Wam opowiedzieć o swojej fotografii w trzech słowach, aby już za bardzo się nie rozpisywać o towarzyszy jej…

Wieloplanowość
Emocje
Dynamizm

Spróbujmy rozwinąć te trzy hasła. W miarę możliwości zwięźle, aby nie tworzyć poematów. Można powiedzie, że moja druga miłość, ma właśnie trzy takie imiona, jak wieloplanowość, emocje, dynamizm.

Emocje – to słowo pojawiło się już wiele razy. Jest ich całe spectrum. Są emocje wywołane podmuchem lekkiego wiatru, są emocje, które w postaci łez szczęścia pojawiają się w momencie przysięgi. Są śmiechy i uśmiechy. Są radości i szaleństwa. Są drobne łezki i czasem gęste jak deszcz potoki łez.

Najważniejsze dla mnie jest to, aby to właśnie one nadawały sensu mojej fotografii. Abyście oglądając zdjęcie bukietu, czuli jakie emocje towarzyszyły wszystkim tego dnia.

Wieloplanowość? Najłatwiej to opisać używając słowa gęsto. Uwielbiam, gdy tak właśnie jest. Jednak nie każde gęsto się nadaje (!) Wiele sytuacji, wiele emocji przeplata się jednocześnie w tej samej chwili. Błyskają uśmiechy, splatają się dłonie, nerwowo stukają stopy.

Lubię patrzeć nie tylko przed siebie, ale na wszystkie strony świata, zatrzymując wiele momentów i przepełniających je gestów na waszą pamiątkę. Kluczem jednak w tym wszystkim jest swoboda, która pozwala rozróżnić „dobre gęsto” od „gęsto złego”. Tylko ona potrafi nadać lekkości i czytelności w wielu planach.

Ostatnie słowo jest podsumowaniem nie tylko mojej fotografii, ale i mnie.  Dynamizm – nie lubię statycznych zdjęć, nie lubię nudy, nie lubię oczywistości. Dynamizm dodaje każdemu zdjęciu oddechu i pozwala zachwycić się nim nawet najbardziej wysublimowanym gustom fotograficznym. To słowo oddaje mówi o mnie.

Sam jestem wariatem co powoduje niezliczoną ilość zdjęć którą robię podczas zdjęć ślubnych czy reportaży. Czy można znaleźć sposób na wyważenie statycznych oraz dynamicznych? Oczywiście ! Wystarczy być obserwatorem i uwieczniać akcję, która dzieje się wokół Ciebie.

Kilka Słów Podsumowania O Mnie...

Te trzy słowa kluczowe znajdziecie bez wątpienia w moim portfolio lub na blogu oglądając reportaże ślubne, sesje zdjęciowe czy plenery ślubne. No właśnie… Narzeczeńskie, ślubne czy rodzinne – uogólniając sesje. Nie wspomniałem nic o tym, a myślę, że warto.

Uwielbiam różne lokalizacje. Zawsze znajduję w każdej z nich punkt odniesienia, taki dodatek, nadający smaku wszystkiemu. Nawet w prostych lokalizacjach dbam o to, aby materiał był różnorodny. Pewnie pomyślicie sobie o ciężkim do przełknięcia problemie ze zdjęciami pozowanymi, jestem fanem tych naturalnych, niepozowanych. Takich, które oddadzą wszystko to o czym mówicie swoim spojrzeniem, gestem, ruchem…
Dla mnie najważniejsi jesteście Wy, a wszystko inne przychodzi naturalnie.

Nadal zastanawiacie się, czy jestem odpowiednią osobą do wykonania Waszego reportażu lub sesji?

LET’S BEGIN !

Spotkajmy się u mnie w biurze lub na kawie w mieście i porozmawiajmy swobodnie wcale nie musimy o zdjęciach (!). Może spotkacie mnie u kogoś na ślubie lub w innym mieście? Kto wie !