MENU

FOTOGRAFOWANIE FUJIFILM

W 2017 roku, kiedy byłem na warsztatach u White Smoke Studio podjarałem się aparatami marki Leica, które na tamten moment były używane przez Dorotę oraz Michała. Prócz tego na stole jeszcze leżał min. Fujifilm oraz poczciwy Canon. Modele Q, M9 oraz M10 zachwyciły mnie od samego początku, ale było jedno. Cena zabijała na dzień dobry i musiałem porzucić o czerwonym logo na aparacie.

Poszukiwania oraz dywagacje nad nowym sprzętem trwały w nieskończoność a sezon był coraz bliżej. Przed wyjazdem na wakacje na Sycylię wpadł mi w ręce aparat Fujifilm X70, który był typową małpeczką wakacyjną, jednak o sporych możliwościach. Dosłownie chwilę przed sezonem dokupiłem jeszcze dwa używane Fujifilm X-Pro2 oraz 23 2.0 i 35 1.4. Jakie były odczucia dwa lata temu?

FUJIFILM NA WAKACJACH ORAZ PIERWSZY RAZ NA ŚLUBIE

Przechodziłem przez wszystkie aparat prócz Nikona, ponieważ nigdy nie leżał mi w dłoni. Lumix, Sony, Olympus i po 2 latach nagle Canon. wytrzymał ze mną 6 lat i nagle tąpnięcie i tylko dlatego, że u kilku kolegów ( min. Szymon Olma, Tomasz Pańszczyk) zobaczyłem, że Fujifilm daje rade.

Kiedy kupiłem Fujifilm X70 na wyjazd na Sycylię w Marcu 2017 myślałem wtedy, że to będzie to tylko aparat wakacyjny dla żony czy dla mnie do ćwiczenia fotografii ulicznej. Brałem również Canon 5D mark III + 35L bo chciałem porównać jak wypadają oba aparaty. Jak to wszystko zmieniło perspektywę, kiedy dorwałem się do kieszonkowca.

Mało tego ! Nie miałem aktualnego Adobe Lightroom więc robiłem tylko na JPG. Przez 7 dni zrobiłem ok 1900 zdjęć gdzie może 300 na canonie a reszta Fujifilm X70. Zacząłem porównywać jakość zdjęć jpg z Fujifilm oraz Canona i byłem co najmniej zły. Dlaczego? Może was zaskoczę. Czemu Canon nie zrobi dobrego bezlusterkowca tylko Olympus, Fuji i Sony zaczęły w tym temacie przodować?

Po przyjeździe z Wakacji miałem niezłe dylematy odnośnie zmiany sprzętu. Ostatecznie wziąłem na próbę Fujifilm X-Pro2 i Fujinon 35 1,4. Następnego dnia miałem już sesję. Jakie miałem zaskoczenie jak go użytkowałem. Lekko, szybko przyjemnie a ręka nie bolała ! Patrze kilka godzin później na obrazek – wszystko gra. Wtedy zacząłem męczyć chłopaków odnośnie wyboru – Fuji X-T2 czy Fuji X-Pro2. Stanęło na Fujifilm X-Pro2 i Fujinon 23 2.0. Następnego dnia miałem reportaż ślubny i podjąłem ryzyko jakiego nigdy nie robiłem. Miałem w walizce Canon 5D mark III + 35L, ale nie chciałem go używać, ponieważ był to test dla Fuji czy będzie ze mną cały sezon czy tylko to był krótki romans. Moja odpowiedź brzmi – To jest dobra Kochanka.

Zaczniemy od plusów:

  • 10/10 za użytkowanie
  • Wielki plus za ergonomię.
  • Bardzo wygodnie trzyma się nawet z lampą na sankach. Uchwyt nie jest zły jak sporo opinani w internecie.
  • Celność AF. Zdecydowanie na + bo nawet Canon 5D III z 35 L nie dawał rady w dobrych warunkach tak jak ten fuji z 23 2.0… Naprawdę bardzo dobrze się pracowało na single oraz “al servo”
  • Ilość odrzutów z 5281 zdjęć była ok 400/500 zdjęć, ale mogłaby być niższa, ponieważ sporo zdjęć na ślepo strzelałem.
  • Bardzo zaskoczyła mnie 35 1,4, którą starałem się robić przy zastanych warunkach. Trafiała na 1,4 na parkiecie czy na sali i to było bardzo miłe zaskoczenie.
  • Filtry Fuji – mega plus.
  • Lampka wspomagająca działa bardzo dobrze i nie raz pomogła uratować sytuacje.
  • Waga – tutaj nie mam nic do powiedzenia .. sami wiecie ! Ręce nie drżą jak po delirce…:)
  • Użytkowalne ISO – 3200,6400,8000
  • Lampy oraz wyzwalacze na sankach – wyzwalały jak trzeba. Miałem 5x Yongnuo oraz Canona 430 II, który również działa w trybie M.

Co na minus w Fujifilm x-pro2?

  • Baterie, ale do tego muszę się przyzwyczaić. Mały Fuckup na przysiędze, ponieważ bateria padła w 2 aparatach ! nauczka na przyszłość, aby zmienić kiedy jest na wyczerpaniu. Zużyłem 8 z 12 sztuk czyli średnio 650 zdjęć na baterię więc naprawdę nie jest źle.
  • Zegar ISO – muszę do niego przywyknąć, ale póki co namęczyłem się ! Wiem ! Auto ISO jest ale jakoś tam bez przekonania.

Na tym weselu również miałem Fujifilm X70, czyli małpeczka, która tak samo Fujifilm X-Pro2 – pozamiatała. Jednak X70 mają też wady i teraz krótko o nich:

  • Jego największą wadą to brak wizjera, ale dzięki LV dużo zdjęć miałem na żywo i dzięki temu sporo akcji mogłem ogarnąć.
  • Niewygodna główna guzikologia – przy ekranie odchylanym ciężko lewy przycisk się włącza.

Plusów znacznie więcej i są podobne jak Fujifilm X-Pro2.

    • 18 mm obiektyw 2.8
  • Bardzo ale to bardzo mały ! mniejszy niż portfel
  • Jakość zdjęć na ISO 6400 – akceptowalna.
  • Odchylany ekran – pomocna rzecz jeżeli robimy zdjęcia z góry.

Ogólnie taka anegdotka.

Ludzie myśleli, że te aparaty to naprawdę są przeciętniaki za 1000 zł lub stare analogi z lat 90. Ktoś mnie nawet pytał ile klisz mam w torbie. Te maleństwa nie są zauważalne a dodatkowo bardzo lekkie. Na szelkach od Rebel East praktycznie nie odczuwalne. Plecy czy barki? ja nie czułem, że noszę aparaty. Nawet z lampami dużo nie ważyły.

Czy zagości ze mną na dłużej sprzęt? Na 90% tak, ale zobaczymy jak będzie teraz w maratonie się sprawować. 3 śluby pod rząd oraz wyjazd do Włoch w Dolomity na plener ślubny. Będę wtedy również testował przejściówkę M42 z takumarem 55 2.0 oraz heliosem 58 2.0. Co mogę jeszcze napisać więcej? Przede wszystkim, że prawdopodobnie znalazłem aparat, który da mi satysfakcję z pracy a to chyba jest u nas najważniejsze,

Fujifilm

FOTOGRAFOWANIE APARATAMI FUJIFILM

Po intensywnych dwóch latach fotografowania bezlusterkowcami marki Fujifilm mogę śmiało powiedzieć, że był to strzał w dziesiątkę. Sam aparat pomógł mi w samorozwoju, ponieważ jak wiele osób pisało “ten aparat nie jest dla kadżego”. Przez te dwa lata widziałem mnóstwo wyprzedaży Fujifilm X-Pro2 czy Fujifilm X-T2 co skłoniło mnie do refleksji nad tym sprzętem w momencie pojawienia się bezlusterkowców od Nikona oraz Sony, które posiadały matrycę z pełną klatką. Zmieniać sprzęt kolejny raz czy zostać przy Fujifilm? To pytanie nurtowało mnie wielokrotnie dlatego też streszczę Wam jak się to wszystko przez dwa lata zmieniało u mnie w sprzęcie.

Zaraz po pierwszych 3 reportażach zaczynało mi brakować ogniskowej 85 mm do detali, portretów, sytuacji przy stolikach na ślubach oraz w większych kościołach. Szukałem alternatywy dla ogniskowej 85 mm, ale niestety szybko okazało się iż ona nie istnieje więc zakupiłem używaną 56 1.2. Ogniskowej tak jak wcześniej nie używałam dużo, ale była ona potrzebna do zabawy formą/treścią oraz zmianą kąta widzenia podczas reportaży.

Po kilkunastu reportażach za sprawą Szymona Olmy postanowiłem zakupić trzeci aparat. Na dzień dobry nasuwa się pytanie po co Ci trzeci aparat? Najprościej by odpowiedzieć do backupu, ale powód jest zupełnie inny. Małe, lekkie i przyjemne są te aparaty nawet z obiektywami. Stało się jasne, że trzeci aparat będzie miał również swój obiektyw. Można się zastanowić czy jest to potrzebne? Odpowiedź zobaczycie później. Kupiłem ostatecznie Fujifilm X-T2 i tym sposobem na końcówkę sezonu miałem 3 aparaty oraz 3 obiektywy.

fotografowanie fujifilm

Na początku sezonu 2018 na jednej z sesji aparaty oraz obiektywy przeszły chrzest bojowy. Na jednej z sesji rozpętała się bardzo duża burza z ulewą a my byliśmy w szczerym polu po za miastem. Jedyne co mogło uratować aparaty to plecak, który nie był wodoszczelny. W momencie jak wracałem do domu modliłem się o to, aby matryca oraz styki były całe, bo jeden z aparatów nie chciał w ogóle się włączyć.

Na szczęście położenie go na ryżu poskutkowało po dwóch dniach odpaleniem go, ale z jedną wadą – nie działała gorąca stopka. Na szczęście nie przeszkadzało mi to, bo ten Fujifilm X-Pro2 pracował głównie z 56 1.2. Z takich przygód to na szczęście było wszystko, ale na przyszłość nie polecam brać tego aparatu na naprawdę maksymalnie trudne warunki, chyba że macie pokrowiec wodoszczelny.

W 2018 roku jedyne co jeszcze zmieniłem była to zamiana Fujinona 23 2.0 na 23 1.4 z prostego powodu. Zaczynało mi brakować momentami światła a różnica między 2.0 a 1.4 jest znaczna. Jeżeli chodzi o wagę to jest zdecydowanie cięższy. Plastyka? Wiadomo, że będzie lepsza na pełnej klatce, ale nie wyglądała ona dramatycznie. Jeżeli chodzi o celność to jest tak jak się spodziewałem – w granicach normalności. Jest wolniejsza od swojego poprzednika, ale nie na tyle aby przegrywać z nim walkę – zawsze będzie coś kosztem czegoś.

Pracując na spokojnie cały sezon 2018 myślami byłem z zapowiedziami  Fujifilm, ponieważ ogłosili, że pojawi się nowy aparat na rynku. Fujifilm X-T3 miał godnie zastąpić swojego poprzednika a czy to mu się udało o to w dalszej części.

NOWA JAKOŚĆ FUJIFILM CZYLI X-T3 W NATARCIU

Patrząc na poprzednika w Fujifilm X-T3 niby wiele zmieniono a tak niewiele.

W aparacie Fuji X-T3 zastosowano zupełnie nową matrycą X-Trans CMOS 4 o rozdzielczości 26 mnl pikseli. Pomimo zwiększenia rozdzielczości matrycę wyróżnia ją dobry stosunek czułości do generowanego zaszumenia. Połączenie nowej matrycy z szybkim procesorem pozwoliło na osiągnięcie bardzo dobrych prędkości fotografowania. Wykorzystując migawkę mechaniczną aparat jest w stanie robić zdjęcia z prędkością 11 kl./s. lecz przełom daje się zauważyć z wykorzystaniem migawki elektronicznej gdzie prędkość zdjęć seryjnych wynosi aż 20 kl./s. Duży oraz czytelny wizjer i najważniejsze w całym aparacie. Zastosowanie nowej matrycy przełożyło się na możliwość zwiększenia czułości, szybkości oraz ilości pól AF.  Wykorzystuje on całą powierzchnię matrycy a funkcja wykrywania twarzy i oka stała się jeszcze bardziej użyteczna.

Długo się nie zastanawiałem i stwierdziłem – Biorę ! Materiały pokażą jaka jest różnica podczas samej pracy. Po 4 ślubach i kilku sesjach mogę napisać kilka spostrzeżeń.

  • AF z obiektywami, które posiadam faktycznie jest o niebo lepszy od poprzednika. To co jest w opisach firmowych pokrywa się w 100% z moim odczuciem. 35 1.4 oraz 56 1.2 nabrały nowego życia z tym aparatem.
  • Szybkość aparatu zdecydowanie powala. Nie ma zawieszania się systemu oraz żadnych errorów (Póki co i niech tak zostanie)
  • Wizjer jest zupełnie inny porównując do poprzednika. W moim odczuciu więcej widzę jeżeli chodzi o całe zdjęcie.
  • Przyciski nie zostały zmienione, ale to na plus bo to ułożenie przypadło mi bardzo do gustu.
  • Wracając do przycisków/guzików/spustów można śmiało napisać, że są z odpowiednim dociskiem.
  • ISO na czułościach 6400 czy 8000 jest akceptowalne jak najbardziej w porównaniu do pełnej klatki. Robiłem wydruki na tych czułościach i wygląda to bardzo dobrze.
  • Możliwość zapisania kilku ustawień dla trybu Auto ISO.
  • Lepsza praca z manualnymi obiektywami.

Co bym dał na minus jeżeli chodzi o Fujifilm X-T3? Są to niewielkie minusy, ale ciągle mogliby je udoskonalić.

  • Bateria – zawsze był to problem Fuji. Nie wiem dlaczego do tej pory nie zmienili wytrzymałości akumulatorów. Powinna ona przecież normalnie trzymać ok 1000/1500 zdjęć a tak niestety nie zawsze jest. Przez to trzeba zapatrzeć się na reportaż ślubny w ok 15 sztuk baterii. Do poprawy na przyszłość.
  • Brak stabilizacji matrycy, ale chyba nie doczekamy się tego nigdy.
  • Sporadyczne lagowanie podglądu Live View.

Oczwyiście w tym wszystkim jest to ocena subiektywna. Wszystko to tylko moje odczucia odnośnie pracy na systemie Fujifilm. Tym sposobem też dobrnęliśmy do końca dywagacji o sprzęcie i przyszedł czas na małe rozliczenie tych dwóch lat.

FUJIFILM W 2019? I CO DALEJ?

Sezon ślubny 2019 rozpoczyna się za kilkanaście dni a tak naprawdę część już go zaczęła zimowymi ślubami. Zastanawiam się czy pod względem sprzętowym Fujifilm jeszcze czymś mnie zaskoczy. Może jeszcze lepsze obiektywy lub doskonałe upgrade oprogramowania do obecnych obiektywów? A może zapowiadany od wielu miesięcy Fujifilm X-Pro3 stanie się faktem? Wiem jedno. Praca na Fuji nadal sprawia mi przyjemność i póki co nic nie zapowiada abym zmienił na inny system. Jedyne co zmieniłem to zakup drugiego Fuji X-T3 oraz nowy system do błyskania.

Quadralite Stroboss bo o nim mowa dość szybko sprawił, że się polubiliśmy. W Quadralite Navigator czyli w wyzwalaczach obsługa jest bardzo intuicyjna i co najważniejsze nie zawodna. Mam nadzieję, że to pomoże jeszcze bardziej w pracy w nowym sezonie ślubnym, bo walka z poprzednim systemem czyli Yongnuo była zażarta. Często bywało tak, że w ważnych momentach zwyczajnie lampa nie wyzwalała co skutkowało co najmniej moją złością.

Podsumowując cały tekst można śmiało wysnuć wnioski, że rodzina Fujifilm mnie rozwinęła fotograficznie. Pytanie tylko na ile przejście z Canona do stajni Fujifilm dała mi kopa, aby jeszcze bardziej rozwinąć się reportersko. Chyba to mógłbyć jedynie prowodyr do całego procesu rozwoju. Warsztaty z reportażu, warsztaty z edycji, ćwiczenie percepcji oka oraz zwyczajnie fotografowanie nie tylko ślubów sprawiły, że dzisiaj jestem w lepszym punkcie wyjścia niż byłem dwa lata tamu. Jednak mi ciągle mało i mam nadzieję, że aparaty Fujifilm oraz chłodna głowa pomoże w dalszym samorozwoju.

ZAMKNIJ MENU