Natalia & Rafał

Wszystko zaczęło się pewnego zimowego dnia od ukradkowych i nieco wstydliwych spojrzeń, które spotkały się na szkolnym korytarzu i rozpaliły zmarznięte policzki. Ja wzorowa uczennica w srebrnych trampkach i płaszczu, który przywodził na myśl Włóczykija z Krainy Muminków. On, szermierz, który na pierwszym spacerze w deszczu po Wałach Chrobrego śpiewał przeboje Marka Grechuty. Że taka miłość zdarza się raz, można powiedzieć bez najmniejszych oporów. Przetrwaliśmy w szczęściu okres studiów, choć łatwo nie było. Rafał zagłębiał się w meandry ekonomicznego świata studiując w Poznaniu. Ja poznawałam politykę od środka w rodzinnym mieście. Spędziliśmy setki godzin w pociągach, przejechaliśmy łącznie tysiące kilometrów, bo tak dyktowały nam serca. I kiedy przyszedł właściwy dzień szafir zagościł na moim serdecznym palcu. I choć nie spieszno nam było do ślubu, to już w rok po zaręczynach szlam pomiędzy ławami w mroku uroczego XVI wiecznego kościoła w Grzędzicach. Dźwiękom kościelnych dzwonów wtórowały potężne grzmoty szalejącej wkoło burzy, ale przecież deszcz podczas ceremonii zwiastuje szczęście nowożeńców.

Z tego wspaniałego dnia mamy pamiątkę, do której często wracamy. Zdjęcia, które skumulowały w sobie nie tylko wspomnienia, ale które są pełne emocji, wyrażonych w naszych uśmiechach i łzach wzruszenia spływających po twarzach najbliższych nam osób. Chcieliśmy zdjęć z duszą, a dostaliśmy nawet więcej! Ich urok, ich czar to magia, nie tylko chwili ale też kunsztu i wprawnego oka Łukasza! To dzięki niemu szata Proboszcza celebrującej sakrament nie zajęła się ogniem od świec rozstawionych na ołtarzu. To dzięki niemu, uwadze gości umknęły róże odłamane z bukietu podczas gdy Ja skrywała łzy radości tonąc w ramionach Taty. Był naszą ostoją spokoju, silnym ramieniem i doradcą, który nie jedno już widział, a wszystko dzięki pewnemu zdjęciu zamieszczonemu na FB, które wprost nas oczarowało i już wiedzieliśmy, ze ten dzień, najważniejszy w naszym wspólnym życiu, powierzymy właśnie Jemu.