Natalia & Jan

Tak to już w życiu bywa, że w momencie kiedy się nie spodziewasz dzieją się szczególne rzeczy.

Tak też było w naszym przypadku. Ostatnią rzeczą, na którą ona miała wtedy ochotę to był związek, on podobnie. Czy pierwsza randka była katastrofalna? Tak! Będąc architektem robisz wszystko, żeby nie związać się z Architektem? Tak, ale on okazał się być architektem. Na początku nie było wymyślnych kolacji, romantycznych spacerów w deszczu i całej tej lukrowej otoczki, które cechują początek burzliwej znajomości. Ale był wewnętrzny spokój, poczucie bezpieczeństwa i zaufania, czyli wszystko to co buduje fundament u dwojga ludzi na całe życie. Popełniliśmy wszelkie możliwe ’faux pas’ począwszy od spontanicznych zaręczyn, a skończywszy na spontanicznej decyzji o ślubie. Oczywiście można było zrobić ślub za rok, ale po co czekać? Mieliśmy 4 miesiące, żeby wszystko dopiąć na ostatni guzik, co też się udało. Oboje, mimo tego że jesteśmy zakręceni, to jednak uważamy się za poważnych ludzi, którzy mieli jasno sprecyzowane oczekiwania. Mieliśmy swoją wizję, niestandardową restaurację, wysublimowany strój Pana Młodego, wyjątkową suknię i najbliższą rodziną i przyjaciół w tym dniu. Jedynej osoby brakującej na naszej uroczystości to był fotograf, który uwieczniłby te niepowtarzalne chwile. W gąszczu ofert i portfolio, znaleźliśmy Łukasza i po krótkiej rozmowie telefonicznej, wiedzieliśmy, że to będzie nasz fotograf a on wiedział, że wyboru nas nie będzie żałował! Wymieniliśmy kilka wiadomości i jako, że zawsze to ja się tym zajmowałam miałam poczucie, że nadajemy na podobnych falach, że się rozumiemy w kwestii naszych oczekiwań. Z racji naszego zawodu, gdzie poczucie estetyki jest tak ważne, mieliśmy szczególne oczekiwania i wymagaliśmy dużo. Dzień przed weselem zorganizowaliśmy before’a ślubnego gdyż zależało nam na tym żeby goście się poznali i kolejnego dnia czuli swobodnie. Postanowiliśmy zaprosić Łukasza. Ten ruch był genialny z wielu względów. Po pierwsze w dniu ślubu my czuliśmy się jakbyśmy się znali od lat, nie było stresu w czasie pozowanych zdjęć, a po drugie nasi goście nie czuli skrępowania w trakcie fotografowania. Obecność Łukasza na naszym ślubie była niezauważalna co świadczy o jego profesjonalizmie. Mieliśmy świadomość, iż Łukasz ma przed sobą nie lada wyzwanie – dwóch wymagających architektów o sprecyzowanych oczekiwaniach, różowy kościół i kameralną restaurację, których ujęcie wymagało umiejętności i doświadczenia. Bez zastanowienia twierdzę, że zmierzył się z tym idealnie. Niedługo po udanej uroczystości otrzymałam wiadomość – zdjęcia są inne niż moje pozostałe reportaże.

Serce zabiło mi mocniej (dostałam tachykardii i tachyarytmi, moje nadnercza wyrzuciły adrenalinę na obwód i mój układ współczulny się uaktywnił) – przecież już tego nie powtórzymy, jak tu nie mieć fotografii z własnego ślubu, jak to teraz wytłumaczyć Jankowi? Niemniej niepotrzebnie wysnułam te dramatyczne wizje bo kilka tygodni później w pięknym pudełku odebraliśmy piękne zdjęcia! Jakież było nasze zdziwienie gdy dostaliśmy dokładnie to czego chcieliśmy. Nie mogliśmy się nacieszyć efektem końcowym! I wiecie, jakie to uczucie, jak ktoś całkowicie zrozumiał Twoje potrzeby, a jednocześnie od siebie dodał artystycznego pierwiastka i dużą dozę profesjonalizmu? Nie do opisania.